piątek, 1 marca 2013

Książkowe losowanie po raz trzeci

Cub's First Winter zawędruje przez ocean do Karoliny Garczyńskiej-Grabowskiej. Amaranto i Kolecjo... gdybym mogła, sklonowałabym Wam ten egzemplarz... a nie umiem (tu szloch trzącha moją piersią).

Ale może do trzech razy sztuka? Chciałam Wam przedstawić Bigger and Smaller - twardo kartonową poczytajkę-zaglądajkę dla każdego, kto liznął trochę podstaw angielskiego.






Nie trzeba być ekspertem, żeby pokazać dziecku tą książeczką stopniowanie kilku często używanych angielskich przymiotników. 

Nie umęczycie się, bo pomoże Curious George. (Odbiegając od tematu, dlaczego po polsku to Ciekawski George, a nie choćby zdrobniały „Jerzyk” czy „Jurek”? Skoro już tłumaczyć, a się da, dlaczego nie konsekwentnie i do końca? Nie znaju.)

Anyhoo - w każdym mąć" razie, książeczka zgrabnie i dosłownie odkrywa tajniki stopnia wyższego i najwyższego! I w prawą stronę i w dół... i bodajże też w górę...









Proszę się nie niepokoić (piję do biegłych w angielszczyźnie), bo między tymi suchymi przykładami na dodatkowych stronach małpka poprawnie używa stopnia najwyższego: the tallest, the biggest, the smallest itp. (Czyli dorzuca przedimek określony.)

Myślę, że jak i w poprzedniej książeczce, przy odrobinie chęci i wyobraźni, da się tekst przedstawić dziecku po polsku.

Gdyby ktoś z Was, kochani obserwatorzy, chciał wziąć udział w losowaniu, poproszę aby do końca marca napisał pod tym postem... hm... co?

Bohaterem książeczki jest zwierzątko, więc może coś o zwierzątku...
„Wyobraź sobie, że dostałeś dziś papugę żako. Jaki cenzuralny wyraz (zwrot? zdanie?) zaczęłaby powtarzać najczęściej po tygodniu obecności w Twoim domu? Uzasadnij”. 

Nie za dużo oczekuję? Mam nadzieję, że nie. A dla tych z Was, którzy papugę-gadułę już mają, taki wpisik to tym bardziej będzie betka...

To co?
To może być? 
To się cieszę. ;-)

I cieszę się z groźnej miny K., co łypie na me wpisy z grona czytelników srogim okiem, ale na pewno z „miętkim” sercem...

I niewykluczone, że lekcja polskiego z tego tygodnia pojawi się w przyszłym. Czyli po niedzieli zdam raport z dwóch spotkań z Kozą. 

Miłego weekendu!

40 komentarzy:

  1. nie wierzę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!hurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa:-) jeszcze nigdy nic nie wygrałam!!!!! dziękuję, dziękuję:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegnij Kozaka całować! On losował... ;-)

      Usuń
  2. a możemy jeszcze prosić o wpis [po angielsku] dla Zosi:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wpis? Pewnie... (czy tylko aby autorka nie powinna się podpisać? to ja w ramach ostrego dyżuru najwyżej ją zastąpię ;-)
      Tylko nie zapomnij mi przysłać adresu domowego! ;-)

      Usuń
    2. napisałam majla:D tak, wasz wpis - ach! jakże się cieszę, potrzeba sukcesu ogromna i udało się. cmok cmok dla Kozaka od nas, dziewczyn:D

      Usuń
    3. Dzięki za całuski!

      Usuń
  3. my tez juz raz u Ciebie Sylabo wygralismy i czekamy cierpliwie na ksiazeczke, wiec w losowaniu nie biore juz udzialu, zeby dac tez szanse innym:-D , ale gdyby papuzka zawitala u nas to mysle , ze mowilaby czesto "kochanie" - bo tego zwrotu naduzywam nagminnie - jesli chodzi o Tadeuszka,
    a nastepnym zwrotem , byloby chyba "weißt du?" odpowiednik angielskiego "you know ?" , ktorego w mowie potocznej naduzywam i ktory pomalu mlody ode mnie przejmuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie się to "weißt du" wstawia? Na końcu zdania czy na początku, czy gdzie popadnie? :-) (Jeszcze książeczka nie doszła? Lotniczą poszło, bo ze Stanów państwową pocztą innej opcji nie ma, to nie wiem, gdzie "utkła" przesyłka... Może śnieżyce transport przetrzymują? Dajmy mu jeszcze kilka dni...)

      Usuń
    2. zdecydowanie na koncu zdania :-)
      (nie , jeszcze nie doszla , moze dzis dojdzie - my czekamy cierpliwie :-)

      Usuń
    3. Aha... czyli nie gdzie się chce (na początku lub na końcu jak to po angielsku)... powiem Ci, że denerwuje mnie, że przesyłka ciągle w drodze... Myślę, że powinna już dojść.

      Usuń
    4. DOTARLAAAAAAAA :-D - dzis po poludniu :-)))))))) - DZIEKUJE JESZCZE RAZ :-) i za mily List na papierze z rybkami - to takie mile dostac list odrecznie napisany <3

      Usuń
    5. DOTARŁAAAAAA... Święty Antoni Padewski od rzeczy na poczcie zagubionych musiał w tej sprawie komuś coś na ucho szeptnąć! Bo ja dziś byłam na poczcie i powiedziałam tej państwowej instytucji, co myślę o niedochodzących przesyłkach z listem w rybki (czy może płatki kwiatowe?)! A co! (Cieszę się niezmiernie, że dotarła! Niezmiernie!)

      Usuń
    6. ja tez :-))))) a platki kwiatkowe zostaly od razu rozpoznane przez tadeuszka jako zlote rybki plywajace w akwarium, wiec ja nie kwestionowalam :-) - a paczuszka , pewnie jakiemus panu na poczcie za poduszke sluzyla ;-) - choc juz raz czekalam na list z polski do niemiec 4 tygognie, wiec nie byl to rekord:-))) !!!

      Usuń
    7. w kazdym razie usmiech mi z twarzy nie schodzi a list to chyba w ramce na scianie powiesze :-))))

      Usuń
    8. A... jak Tadeuszek przemienił płatki w "płetwo-podobne", to nie śmiem uwag chamskich robić ;-) I ponieważ nie znam przypadku, kiedy ktoś chciał moje listy po ścianach wieszać, to nie wiem co w tej sprawie dodać. Jeszcze jedne pozdrowienia?

      Usuń
  4. U nas by papuga mówiła: GDZIE JEST....? GDZIE JEST...? GDZIE JEST...? To na mur! Bo mój mąż ciągle czegoś szuka, nawet jak mu stoi na wysokości oczu...!!!
    A ja patrzę chciwie na książeczkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... "Gdzie jest mój...?" lub "Gdzie jest moja...?" to podobno moje najczęstsze wypowiedzi...

      Usuń
    2. ...są moje g.? ;-)

      Usuń
    3. Hahahaha... Tak jest! Gdzie są moje "gacie"! Nie bójmy się tego słowa ;-)

      Usuń
  5. U mnie w domku papuzka, bez watpienia, nauczylaby sie jako pierwszego slowa wyrazu "dość". Tylko to slowo potrafi przerwac harce mojego synka i wymawiam je nader czesto w ciagu dnia.
    A co do polskiego tytulu ksiazeczki. Moze to nie jest poprawne, ale ja nie lubie jak sie tlumaczy imiona :p Wedlug mnie kazdy ma miec tak na imie jak ma napisane na akcie urodzenia :p Ciekawski George mi jak najbardziej odpowiada :p

    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dość"? Spróbuję je zastosować u Kozaka...

      Usuń
  6. U nas papuga powtarzałaby "ten". I nie chodzi o angielski liczebnik! To znienawidzony wtręt, który ma oznaczać wszystko a oznacza tyle, że się komuś nie chce pomyśleć nad tym, co mówi. O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Mnie się kojarzy z "ten tego" ;-)

      Usuń
  7. Zupełnie nie mam czasu, ale połakomiłam się na wygraną :-)
    U nas w domu rozlegałoby się niewątpliwie DELIKATNIE, nie próbuję nawet zaprzeczyć, że papuga powtarzałaby to po mamie, jedynej kobiecie osaczonej trzema dynamicznymi facetami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Delikatnie"? Faktycznie jesteś delikatna, bo z trzema chłopami pod jednym dachem to ja bym wołała "Ratunku!" ;-)

      Usuń
  8. Tylko taki wzrok działa na moją kotę (jeśli zaglądałaś do mnie );) ale serce mam "miętkie". Poza konkursem powiem, że u mnie papuga by oszalała od częstego "Diuna, nieeeeeeee, złaaaaaaaaaźźźźźźźźź, zostaw to, nie drap, aaaaaaaaaaa telewzior zaraz się przewróci..." no to tyle ode mnnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie próbowałam do Ciebie zajrzeć, ale nie wiem, czy dobrze trafiłam. Wrzuć tu link do bloga - mogłabyś?

      Twój kot zagraża odbiornikom telewizyjnym? Nie mów, że plazmowym! Czysta ZGROZA! ;-)

      Usuń
    2. www.gietka.blogspot.com zapraszam :)
      mój kot zagraża wszystkim sprzętom w domu ;)

      Usuń
    3. po naciśnięciu k. jesteście u mnie :D

      Usuń
    4. Aaaa! To i widziałam Twoje zdjęcia kotki i miłej pani w śniegu. Estetka-fotografka jesteś! Już kojarzę ;-)

      Usuń
    5. świetnie, zapraszam częściej :)

      Usuń
  9. Adik: "Go away!" (do psa, którego z braku rodzeństwa traktuje jak brata). Synek woła do niego po angielsku, ponieważ prosiłam, żeby nie używał słowa "wynocha". Mały spryciarz wie, że kiedy odezwie się po angielsku, mięknę, więc sam zaproponował wersję "go away" :-)

    Ja: Złaaaź! ( do psa, który bezczelnie wyleguje się w moich betach). O, właśnie to robi!


    P.S. Ponieważ od Sylaby dostałam już i tak zbyt wiele prezentów, wspaniałomyślnie rezygnuję z udziału w losowaniu. Niechże inni doświadczą na własnej skórze dobroci i hojności Sylaby :-)

    Ola K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta dobroć i hojność, ma - niestety - swoje granice... ;-) Kto poczuł, ten wie... prawda brojący Kozaku?
      Przy okazji, brat do "brata" w tym języku angielskim, w którym ja się obracam, nie odezwałby się tak "delikatnie" [go away]... Przypuszczam, że walnął by słówkiem "scram!" ;-)

      Usuń
    2. Wczoraj. W pasmanterii. Adik ryczy na cały głos ( a głos ma jak dzwon):
      -Mama, jak będzie po polsku "go away"?
      -Hmm..."Idź sobie"...
      -Mama, ale jak będzie PO POLSKU "go away"?!!
      -Już powiedziałam: "idź sobie".
      -(Adik bliski płaczu): -No powiedz, że "wynocha"!!!

      Usuń
    3. A kogo on chciał stamtąd przeganiać? :-)

      Usuń
    4. Myślę, że mnie. Nienawidzi przymusowego wchodzenia do "moich" sklepów ;-)

      Usuń
    5. Też przecież... To mężczyźnie nie uchodzi ;-)

      Usuń
  10. Nasza papuga mówiłaby : DAJ TO!
    Nasza roczna córcia jest na etapie wkładania do buzi wszystkiego co znajdzie na podłodze. Więc jak tylko coś ma małego w ręce albo już wkłada do buzi mówię: daj to. Czasem odda, czasem nie. Śmieszne jest to, że jak coś chce żeby jej dać, to sama mówi daj to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... A co! Mózg pod czaszką ma do myślenia, to z niego korzysta!

      Usuń