Ale może do trzech razy sztuka? Chciałam Wam przedstawić Bigger and Smaller - twardo kartonową poczytajkę-zaglądajkę dla każdego, kto liznął trochę podstaw angielskiego.
Nie trzeba być ekspertem, żeby pokazać dziecku tą
książeczką stopniowanie kilku często używanych angielskich przymiotników.
Nie
umęczycie się, bo pomoże Curious George. (Odbiegając od tematu, dlaczego po polsku to Ciekawski George, a nie choćby zdrobniały „Jerzyk” czy „Jurek”?
Skoro już tłumaczyć, a się da, dlaczego nie konsekwentnie i do końca? Nie znaju.)
Anyhoo - w każdym „mąć" razie, książeczka
zgrabnie i dosłownie odkrywa tajniki stopnia wyższego i najwyższego! I w prawą
stronę i w dół... i bodajże też w górę...
Proszę się nie niepokoić (piję do biegłych w
angielszczyźnie), bo między tymi suchymi przykładami na dodatkowych stronach małpka poprawnie używa
stopnia najwyższego: the tallest, the biggest, the smallest itp. (Czyli dorzuca przedimek określony.)
Myślę, że jak i w poprzedniej książeczce, przy odrobinie chęci i wyobraźni,
da się tekst przedstawić dziecku po polsku.
Gdyby ktoś z Was, kochani obserwatorzy, chciał wziąć
udział w losowaniu, poproszę aby do końca marca napisał pod tym postem... hm...
co?
Bohaterem książeczki jest zwierzątko, więc może coś o
zwierzątku...
„Wyobraź sobie, że dostałeś dziś papugę żako. Jaki cenzuralny wyraz (zwrot? zdanie?) zaczęłaby powtarzać
najczęściej po tygodniu obecności w Twoim domu? Uzasadnij”.
Nie za dużo oczekuję? Mam nadzieję, że nie. A dla tych z Was, którzy papugę-gadułę już mają, taki wpisik to tym bardziej będzie betka...
To co?
To może być?
To się cieszę. ;-)
I cieszę się z groźnej miny K., co łypie na me wpisy z grona czytelników srogim
okiem, ale na pewno z „miętkim” sercem...
I niewykluczone, że lekcja polskiego z tego tygodnia pojawi się w przyszłym. Czyli po niedzieli zdam raport z dwóch spotkań z Kozą.
Miłego weekendu!



