Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julian Tuwim "Lokomotywa". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julian Tuwim "Lokomotywa". Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 września 2014

Lekcja Czterdziesta Dziewiąta: Zakończona haniebnie

Poczytała sobie Koza pierwsze strony kontrowersyjnych dla matki Dzienników Nikki” (patrz: poprzedni post), a potem przyznała, że zaczęła skakać z rozdziału do rozdziału, tam, gdzie pamiętała, że było ciekawiej.
Dotarła do jakiejś historyjki z tatuażem i sama, bez próśb o polski, zaczęła relacjonować zdarzenie swą sfatygowaną polszczyzną.
Najpierw powoli, jak żółw ociężale,
ruszyła dziewczyna w fabułę nieśmiale.
Ruszyła baniaczkiem i ciągnie z mozołem.
I kręci się, kręci się słowo za słowem. (O tym, jak to tata Nikki rozjechał niechcący samochodem jeden z ważnych gadżetów szkolnych.)
I biegu przyśpiesza i gna coraz prędzej...
A matka się cieszy. Nie będzie dziś zrzędzić!
- I Nikka rozmawia do tych koleżanek... - wyjaśnia Koza, a ja nie poprawiam, jak nie poprawiałam wcześniej, żeby nie peszyć. -... że to nie jej wina i... Ej!!!
O...
Wykoleiła się!
Za moimi plecami znalazło się coś, co zdołało przerwać tok myślenia. 
Szkoda, szkoda. Tak dobrze szło! 
Do rejsowego, japońskiego pociągu daleko, ale jeszcze kawałek i by prawie dudniło i stukało rytmicznie jak w porządnym parowcu.
- Ja tylko ściałem... - „Coś” okazało się „kimś”. Młodszym bratem. O wiele! I to bratem nastolatki! Nie ma nic gorszego na świecie niż taki brat.
- A co to jest? - pyta to ciekawskie jajo.
- Nie bierz! - Koza podnosi głos bez cienia akcentu i zaczyna gnać w niebezpiecznym kierunku. - Powiedziałam, nie bierz! To nie dla ciebie!
Nic tu po mnie. Lepiej się usunąć, żeby zachować w pamięci poprzednią, miłą rozmowę. Przecież dziś każde słowo po polsku w ustach Kozy jest dla mnie...
- ZOSSSSTAW! NATYCHMIAST! - wali buch, buch.
... na wagę złota.
- WY-NO-CHA!
Pięcha młodszego - w ruch!

I tak rozpędza się katastrofa.