środa, 15 maja 2013

Lekcja Trzydziesta Czwarta: Alarm w czasie przerwy

Przerywamy lekcje, bo Koza musi wyjść do łazienki.
Czekam grzecznie na powrót Córki.
- Mama!!!
Wrzask Pierworodnej donośny. Mało drzwi nie wywali.
- Mama! Truuup!!!
Hm... Pewnikiem następna jaszczurka dostała się do domu, zaszyła się w zakamarku bez wyjścia i wyschła na wiór.
- Fuj, jaki wielki i jaki... gross! – biadoli Dziecko. - Jak się mówi gross po polsku? Ohydny? Chodź zobacz!
Prawdę rzekłszy, nie chce mi się, gdyż – mówiłam Wam już - Koza uwielbia przesadzać.
- Co mam teraz zrobić? Mama... No!
- Złap przez papier toaletowy i wyrzuć do śmietnika – odkrzykuję.
- Ale ja się brzydzę! Tam jest krew!
Cóż to w takim razie nam w łazience zdechło i kiedy, że nie przeistoczyło się z czasem w hitynową bibułkę?
Idę zaniepokojona formującym się w wyobraźni widokiem, jaki ma się za chwilę ukazać mym oczom. Mijam Kozę stojącą z miną nieszczęśnicy przed lustrem. Szukam nieboszczyka na podłodze.
- Gdzie ten trup?
- Tu! – Córka przytyka palec do czoła u nasady włosów. – I wcale go nie drapałam! Sam się oderwał od skóry, jak go zahaczyłam grzebieniem.

12 komentarzy:

  1. Niedobra matka! Dziecko w chwili traumy sili się na fachowe nazewnictwo po polsku a matka drwi!
    (Ale napięcie zbudowałaś! Muszę się powachlować i uspokoić...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka sama szok przeżyła ;-) I dla rozładowania napięcia musiała stworzyć ten wpis ;-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tak! Maluczki, malusieńki strupeczek... Ledwo widoczny.

      Usuń
  3. To w sumie można było przez papier ha ha

    OdpowiedzUsuń
  4. Koza jak zwykle cudowna...ale wcale mi nie do śmiechu. Jaszczurki powiadasz, w domu? Piekielnie boję się jaszczurek...i jeszcze przez papier je brać? FUJ nad fuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale te jaszczurki są malutkie. Takie na 5 cm, ewentualnie na 10, maximum na 15 ;-)

      Usuń
  5. też mam trupa, bo się nożem dziabnęłam;-)

    OdpowiedzUsuń