Nadszedł czas na przeprosiny - nie odpowiedziałam dotąd oficjalnie
ani Amarancie, ani Żanecie, ani Anecie na ich nominacje blogowe.
Uwierzcie mi, że moje milczenie
nie wypływa z wybujałego „ego”, ani z żadnego innego rodzaju zarozumialstwa.
Pogubiłam się po prostu, bo blogosfera mnie przerasta, a mój czas na
przyjemności niezmienie wykazuje tendencje „kurczące”.
Amaranto – Elżbieta
Bennet z Dumy i uprzedzenia Jane
Austin, stawiająca swoją rodzinę na pierwszym miejscu, dbająca o jej dobre
imię, trzeźwo oceniająca swoje możliwości i ramy społeczeństwa w którym się
wychowała, wbrew niemu wewnętrznie niezależna - przez co nietypowa; żaden szczyt piękności, natomiast w gębie niczego sobie... pierwotnie nieszczęśliwa przez własną głupotę, w końcu
spełniona dzięki ustępstwom... i jak zakochana, to na umór - taką siebie
widziałam za wczesnego okresu młodości. Z dojrzalszych wiekiem bohaterek nie przychodzi
mi na myśl żadna pojedyncza (szczególnie współczesna) postać, z którą czułabym
nić wiążącą. (Może nie czytam odpowiednich książek? Pewnie tak! I na pewno za
mało, bo obowiązki wchodzą w paradę ;-)
Żaneto – Twój blog-pamiętnik
to jak pudełko pocztówek. Zapominam, że w jednym miejscu jesteś. (Wszystko przez ten Twój zdolny aparat
fotograficzny ;-) Dziękuję Ci jeszcze raz za wyróżnienie. Dla Ciebie - w trzech słowach
o sobie... Hm... Nic nowego poza tym, co na blogu wyziera nie powiem: lubię się
„pośmiać, poprzytulać i pozamyślać” (wieści kwalifikujące się na wysok z wanny ze
słowem na literę „e” na ustach to nie są, ale są szczere).
Aneto – na większość pytań,
które zadałaś chyba odpowiedziałam między wierszami, a być może nawet i wprost np. tutaj lub tutaj. Na dwa zapytania z Twojej listy odpowiem w tym wpisie.
Czy oprócz pisania
bloga, masz jakąś pasję?/Czy w byciu matką naśladujesz swoją mamę?
Nie myślałam o pisaniu bloga jako o rozwijaniu osobistej pasji i trudno mi powiedzieć, czy traktuję go jako rodzaj hobby. Z całą pewnością to rodzaj słabości, a wiem to na pewno, kiedy ktoś mnie tu za coś pochwali.
Parafrazując samą siebie z poprzednich postów, skusiłam się na publiczne "pisadło", bo wydało mi się ciekawym środkiem mobilizacji do podtrzymywania języka polskiego w
rozmowach z dziećmi, mieszkając na obczyźnie. Blog to tylko próbna forma narzucenia sobie regularności w pracy z Kozą.
Jeśli zaś chodzi o naśladowanie Mojej Mamy, to zauważyłam ostatnio, że tak jak Ona tworzę wokół
siebie składowiska „nadczytanych” książek. Tylko u Mamy zawsze trzymały się
kilku konkretnych miejsc, a u mnie leżą sterty i „stertetki” na każdej płaskiej
przestrzeni (poza podłogą, ścianą i sufitem)... I czas z tym skończyć! (I upstrzyć i podłogę i ściany i sufit... Żartuję!)
Teraz jeszcze życzę Nam wszystkim, żeby Nas czytano. Bo czyż nie o to chodzi? Każdy człowiek chce być wysłuchany. (A ja jeszcze sobie życzę, żeby nad moim blogiem się zaśmiano.)
Cóż... spuszczając nieco z tonu, przyznam, że dobrze sobie zdaję sprawę, jak całkiem śmiało i irracjonalnie sobie poczynam. Zamiast np. skupiać się nad wiedzą
nadprogramową, dzięki której moje dzieci mogłyby „wybić się ponad przeciętność”
i „zagiąć równieśników”, uczę moją dwójkę języka, który im się w życiu
najprawdopodobniej do przeżycia lub lepszej samooceny w Stanach nie przyda.
I samo to rozeznanie,
że nie spełniam się w tak pojmowanej roli nowoczesnego rodzica, że dobrowolnie wykluczam
się z edukacyjnego wyścigu szczurów jest dostatecznie frustrujące.
Wasz
uśmiech nad Kozą lub Kozakiem łagodzi moją wewnętrzną szamotaninę i tak też odbieram Wasze nominacje –
jako wsparcie dla „rozbitka”, kiedy ten nie ma pewności, że właściwy kurs na
życie obrał.
Jeszcze
raz składam Wam ogromne podziękowania za wyróżnienie bloga łańcuszkową nominacją (i chyłkiem wycofuję się z kolejnych "łańcuszków").
Naprawdę mi było przyjemnie!
Dziękuję za Wasz czas.
Za dobre słowo. I to nie byle jakie, bo w języku polskim!
Szklanice w górę za języki ojczyste!
Za klawiaturę i łącza internetowe!
Za tych, którzy potrafią za uszy wyciągnąć, rękę podać i bezinteresownie pomysł zapodać na tych łączach!
Nadstawcie pyska,
bo będę całować!