Wpadły do taczki
wstążka światła
nóżki jętki
brzęk błonkoskrzydłej
Miałam im się przyjrzeć
ale
ziemia pokulała się dalej
rozpięto skrzydełka
zapachniało miodem gdzie indziej
Nie biegnę za nimi
Ważę w rękach nasiona
i to z trawy wynurza się myśl
że ziarnko jak decyzja -
a posteriori
zdolne jest
mnie przerosnąć
Ps. Powyższą fotką z wczorajszego popołudnia witam przy okazji „mamazebrę”.
Dziękuję zresztą Wszystkim, że czytacie. (Tobie też, „anonimowa Sylwio”!)
