- Z czego się
śmiejesz? – podpytuje mnie Koza.
- A z dowcipów
dziecięcych...
- Pokaż...
Pośmiałyśmy się razem,
Córka zbiera się z powrotem do kuchni.
- Mama!
- Tak?
- Przecież ty też możesz
pisać w internecie takie dowcipy o swoich dzieciach!
Mogę? ;-)
- Ale o czym niby
miałabym pisać? – odpowiadam, starając się nie zdradzić mimiką twarzy, że
cichaczem uprawiam ten proceder już od zeszłej jesieni.
- Możesz pisać o
tym, jak powiem coś śmiesznego po polsku.
- Hm... Polskie przejęzyczenia... Może, może... Zastanowię się... A co miałabym pisać o nim? – wskazuję na Kozaka, budzącego się z chwilowej zadumy.
Córka patrzy na mnie
jakbym spadła z księżyca.
- Nie wiesz???
- Mama... – wtrąca się
do rozmowy Kozak, w oczach błysk geniuszu – Wies? Moja ślina jest tylko moja!