Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znaki drogowe w Stanach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znaki drogowe w Stanach. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 listopada 2012

Kozak i ruch uliczny

Dokąd nie jedziemy z Kozakiem, muszę podwójnie uważać na znaki drogowe.
Dla ułatwienia jazdy na wielu z nich umieszczono krótkie napisy, ale dla mnie to żadne udogonienie, bo Syn koniecznie chce wiedzieć, co każdy „pisemny” znak oznacza.
- A CO tu jest napisane, mama?
Coś-tam-coś-tam.
- A co TU jest napisane?
Coś-tam-innego.
Zacinam się często przy tych wyjaśnieniach, ponieważ znaczenia znaków informacyjnych wkuwałam po angielsku, a chcę przecież mówić do Dziecka po polsku. Trzeba wówczas ruszyć głową, lecz moja wrodzona podzielna uwaga jest już podzielona na to, co dzieje się poza autem i na to, co Syn ewentualnie przeskrobie na tylnym siedzeniu.

Wracamy raz do domu. Wchodzę do kuchni skołowana jazdą z Synem, zaczynam rozpakowywać zakupy. Kozak dosłownie ciągnie mnie za spódnicę.
- Mama, ja telas zlobię duzo, duzo, duuuuzo znaków!
- To pięknie! To idź zrób i potem mi pokaż.
- Ale ty ze mną! Poplosę!
Idę za Kozakiem po papier i kredki.
Na początek rysuję z głowy znak stopu. O ten.






W naszej wersji ośmiobok ma nierówne kreski i nie jest tak intensywnie czerwony, ale Kozak jest w siódmym niebie.
Następnie szkicuję znak „ustąp pierwszeństwa” (amerykański odpowiednik polskiego znaku „droga z pierwszeństwem”):






Potem na prośbę Syna wypisuję ograniczenia prędkości. Zaczynamy od dwudziestu pięciu mil na godzinę. Ten znak Kozak dobrze kojarzy, bo widzi go często w okolicy.






Potem piętnaście, dziesięć, trzydzieści pięć, czterdzieści pięć...
Szczerze? Zaczyna mi się nudzić ta zabawa.
- Może teraz sam wymyślisz jakiś znak, co? To będzie twój własny! Tylko dla ciebie!
Kozak gryzmoli po kartce, po czym – zanim zdążę umknąć do niewypakowanych zakupów - wręcza mi rysunek i kredkę.
- Telas mi podpis. Plosę.
- A co mam napisać? Jaki to jest znak?





Syn dyktuje z powagą:
- Nie wolno wyskakać pses okno, bo wypadnies.